W świetle lipskich neonów – pianista Clemens Christian Poetzsch

W naszej rubryce #MójLipsk przedstawiamy wam lokalsów, którzy od jakiegoś czasu mieszkają w Lipsku i znaleźli tu swoje miejsce. Na początku podpytujemy, czym dla nich jest Lipsk, a później rozmawiamy o nich samych. Dziś poznajcie Clemensa Christiana Poetzscha – pochodzącego z Drezna pianistę i kompozytora, który w Lipsku znalazł swój drugi dom. Czym dla Clemensa jest #MójLipsk? Tune in, a my życzymy wam miłego czytania!

 

© Christian Debus

Twój Lipsk i dobra kawa?

„Jedną z moich ulubionych jest kawiarnia 7 Shots Coffee. Lubię też chodzić do kawiarni Milchbar Pinguin. Nie tylko z powodu tego pięknego starego neonu na fasadzie.“

Twój Lipsk i rower?

„Wolę spacerować. Czasami chodzę sobie tak o bez celu, na przykład w kierunku Eisenbahnstraße. Albo w centrum. Lubię zabłądzić i wylądować gdzieś, gdzie mnie jeszcze nie było.“

Twój Lipsk i kultura?

„Uwielbiam lokal Horns Erben. Często tam koncertowałem. Świetny właściciel, przyjemne miejsce. Na dole można coś dobrego zjeść i przyjemnie posiedzieć, u góry jest małe kino z ładną sceną. No i ten wspaniały fortepian. To z całą pewnością moje ulubione miejsce kultury w Lipsku. “

Twój Lipsk i architektura?

„Wczoraj znowu mijałem budynek Ring-Café – z jednej strony sprawia wrażenie, że jest brutalny i przesadnie duży, ale z drugiej strony ten zakrzywiony kształt i fakt, że mieszka w nim tyle ludzi, ma w sobie coś poetyckiego.“

A Twoja ulubiona muzyka?

„Właśnie odkrywam albumy songwriterki Julii Holter. Ta muzyka jest odjechana, intensywna i ma w sobie tyle aspektów – to coś niesamowitego.“


Zbudować coś z niczego

Tak jak każdy mały chłopak również Clemens będąc dzieckiem chciał po prostu tylko grać w piłkę i nic wielkiego nie robić. Jego rodzina to muzycy, tata nalegał, by syn nie przestawał z pianinem. „Bez tych słów taty pewnie skończyłbym z graniem. Miałem lekcje co piątek, nauczycielka była całkiem surowa. Musiałem ćwiczyć technikę, cały czas trzeba było trzymać rękę w perfekcyjny sposób. Dla mnie jako małego chłopca było to męczące.“ Pewnego dnia tata przyniósł Clemensowi prezent – album z nutami standardów jazzowych.

Kiedy Clemens miał 10 lat, spytał w restauracji za domem, czy może przychodzić tam grać. „W końcu chodziłem tam co niedzielę i grałem za 25 marek niemieckich. Fajna sprawa. Zawzse nosiłem ze sobą grubaśne zeszyty z nutami, bo wtedy jeszcze nie umiałem improwizować.“ Pianino stało przy drzwiach obrotowych, przez które cały czas przewijali się kelnerzy. Za każdym razem Clemens musiał podnosić spadnięte na podłogę nuty i zaczynać od nowa. „Jakie to było straszne,“ śmieje się, „w końcu po prostu zacząłem je ignorować i wymyślać swoją własną muzykę.“ I właśnie w tym momencie Clemens odkrył, jak bardzo podoba mu się improwizacja i że ludzie reagują na jego muzykę. „W pewnym momencie pomyślałem, że coś takiego chcę robić całe swoje życie, w taki sposób mogę sobie przecież zbudować swój własny świat.“

© Michael Mortlock

Neon Leipzig

Pewnego wieczoru wraca nocną dzielnicą Südvorstadt do domu. Mieszka tu od niedawna, codziennie wchłania atmosferę Lipska podczas długich spacerów. Zatrzymuje się u Feinkost – kiedyś warzono tu piwo i przechowywano konserwy, dziś to kulturalny hotspot miasta. W dzień i w nocy na fasadzie świeci kolorowy neon – rodzina jedząca zupę. Clemens polubił to miejsce. Niedługo potem powstaje Neon Leipzig, część składowa jego albumu „Remember Tomorrow“. „W Lipsku na każdym kroku widać stare neonowe reklamy. Bardzo je lubię. Mają w sobie coś z tamtych lat, coś z teraźniejszości, są świecące, ale sprawiają bardzo nowoczesne wrażenie. Kiedy myślę o Lipsku, moją pierwszą asocjacją są właśnie te stare neony.“

Dziś Clemens jest profesjonalnym kompozytorem. Na samym początku swojej kariery używał starego dyktafona z ogromną kasetą w środku. Kupił mnóstwo takich kaset i odtwarzał nagrywane rzeczy w domu. Cały czas jednak nie był w stanie przelać dźwięków na papier. W pewnym momencie było ich po prostu za dużo. „Moment inspiracji to czasami święta rzecz. Czasami nie jesteś w stanie odtworzyć go tak dokładnie, jak się tylko da. A jeżeli masz go tylko na kasecie, koniecznie potrzebujesz zapisu.“

A jak właściwie było z Neon Leipzig? „To miejsce dało mi pewne wrażenie. Nie była to żadna konkretna myśl, którą chciałbym jakoś przetłumaczyć, ale wrażenie, którego nie można opisać. Ale takie, które byłem w stanie zakonserwować w muzyce. Czasami to zupełnie wystarczy.“ Wspomina: „Było to po prostu miejsce, gdzie bardzo lubiłem być i które chciałem przekształcić w muzykę. Długo próbowałem różnych rzeczy, aż wreszcie znalazłem dokładnie to uczucie w muzyce, które odczuwałem właśnie stojąc przed Feinkostem.“

© David Campesino

Od kasety po Rammsteina i muzykę filmową

Tymczasem Clemens występuje z orkiestrami symfonicznymi, jest autorem kilku solowych albumów i aranżacji pianistycznych muzyki Rammsteina, skomponował też muzykę do czeskiego filmu Aleja Narodowa (Národní třída)“. „Zawsze marzyłem o tym, żeby robić muzykę filmową.“ Ale oczywiście niełatwo przebić się na scenę w tej branży. „Nie można tylko tak o ubiegać się o pozycję, wysłać list motywacyjny. To po prostu samo musi do człowieka przyjść.“

No i przyszło – pewnego dnia zapytano Clemensa i gitarzystę Reentko Dirksa, czy mają ochotę zrobić muzykę filmową do „Alei“. Spotkali się z reżyserem Štěpánem Altrichterem, któremu idea również się spodobała. Przeczytali książkę Jaroslava Rudiša, dostali do ręki scenariusz filmowy i dużo wolności w kwestii tego, jak w końcu będzie to wszystko wyglądało. „Była to praca twórcza pełna inspiracji. Bardzo mi się to podobało.“ Muzyka z kolei spodobała się krytykom, przede wszystkim w Niemczech. „Niezły pierwszy film,“ śmieje się Clemens.

A z Czechami łączy Clemensa niejedno: w roku 2019 w ramach swojej tour po Europie Wschodniej koncertował w mniejszych lub większych czeskich miastach. W tym roku zdążył jeszcze zagrać koncert pod gołym niebem na praskim „Stalinie“. Uwielbia podróże pociągiem między Saksonią a Czechami, przede wszystkim zaś jest zagorzałym koneserem czeskich specjałów w wagonie restauracyjnym.

© Michael Mortlock

Lipsk – doskonałe miasto do życia  

A co Clemens sądzi o Lipsku jako miejscu do życia? – „To superwyluzowane miasto, bardzo przyjazne do mieszkania. Ja jestem dużo w rozjazdach, więc ważne jest dla mnie miejsce, gdzie czuję się naprawdę dobrze. I gdzie mam wrażenie, że scena muzyczna dobrze między sobą współpracuje i patrzy do przodu. Dzięku temu, że Lipsk jest tak międzynarodowy, to wrażenie ma się tu o wiele szybciej. Cały czas powstają tu nowe rzeczy – nowe kawiarnie, projekty muzyczne. To dobre uczucie – żyć w mieście, które cały czas jest w ruchu, ale pomimo wszystko zostawia człowieka w spokoju i nie męczy go.“

Posłuchajcie i wy muzyki Clemensa – wolnej jak miasto, które go inspiruje, kontemplacyjnej, ale równocześnie orzeźwiającej jak widok na świecący lipski neon. Najlepiej w domu z gramofonu lub w kwietniu następnego roku na koncercie w klubie Horns Erben.

© Christian Debus
(Visited 25 time, 1 visit today)
Posted by: Irena Dudová
Irena pochodzi z Czech a Lipsk zna już od czasów studenckich. Już wtedy wiedziała, że jeszcze kiedyś tu wróci. Szczęście? Rower (szosowy)! Sport, kultura (nie tylko picia kawy) i rozmowy z ciekawymi ludźmi. Taki jest mój Lipsk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *