Pięć pytań do Elizy Rudnickiej
Twój Lipsk i dobra kawa?
Dla mnie zawsze są krótkie trasy: to zależy gdzie mieszkam, musi być po drodze. Jeśli rano i wieczorem mam próbę, a potem nadal chcę wykonać ćwiczenia, piję kawę w drodze. Lubię wypić kawę w centrum miasta. Kawiarnia Puszkin, Imperium i - jeśli ktoś mnie zaprosi - to ja też powiem FALKO nie nie (jestem normalny, tak? śmiech). Bardzo mi się to podoba Cafw Kantonie – trochę na uboczu, ale ma swój styl. Gdy tylko wejdziesz do kawiarni i zamkniesz za sobą drzwi, od razu zostajesz przeniesiony do innego świata.
Twój Lipsk i rower?
Obecnie jestem dumnym posiadaczem roweru miejskiego, dzięki czemu mogę nim jeździć praktycznie w mieście. Najdalej podróżowałem ze znajomymi w Machern i moją stałą trasą jest ten kierunek Zatoka Schladitz. Znajduję tam swój spokój. Kocham Lipsk właśnie dlatego, że do wszystkich jezior i parków można dotrzeć w promieniu trzech do ośmiu kilometrów. Wszystko jest tak blisko i kompaktowo. Gdybym mógł, objąłbym rękami całe miasto.
Twój Lipsk i kultura?
Bardzo lubię chodzić na koncerty Gewandhausdo zwiedzania i oglądania filmów Kina Pasażowepatrzeć. Ale ze względu na moją pracę trudno mi wyjść wieczorem. Czasem po prostu nie mam już siły. I oczywiście uwielbiam chodzić potańczyć z przyjaciółmi, chociaż myślę, że nie robimy tego wystarczająco dużo!
Twój Lipsk i architektura?
Moim ulubionym jest to Grimmaische Straße – wszystkie kryjówki i przejścia. Ja też to lubię Aleja Bosych. Ale ilekroć tam jestem, jest tam strasznie wietrznie. ;-)
Kto jest obecnie Twoją muzyczną supergwiazdą?
Moje spektrum muzyczne jest bardzo szerokie. Muzyka i teksty zawsze trafiają do mnie we właściwym momencie – od klasyki po elektro. Ostatnio – aż boję się to przyznać! – Oglądałem nową wersję „Dynastii” – dobry detoks dla duszy. „Dynasty” przypomniało mi utwór „You Can't Hurry Love” Philla Collinsa, którego teraz znów słucham z pasją. Mam bzika na punkcie seriali telewizyjnych. Szybko patrzę na wszystko, co dobre – nawet w języku angielskim, nad którym muszę jeszcze popracować. Również polecam Gladys Knight. Co obecnie dodaje mi dobrej energii: „Brand New” Bena Rectora. To dzieło starszych artystów Melodia Gardota, Eliana Eliasz, Nina Simone. Jestem wdzięczny, że muzyka pojawiła się w moim życiu. I za to, że dałeś mi ten talent z wszechświata. Potrafię śpiewać, dzielić się z kimś swoim głosem, inspirować ludzi poprzez muzykę i teksty. Ostatnio czerpię inspiracje z muzyki do pisania wierszy. Dziwne, prawda? Dlatego myślę o swoim życiu
Droga Elizy do zostania śpiewaczką operową
Eliza, co cię sprowadziło do Lipska?
Jestem tu już prawie 14 lat. Stało się to zaraz po studiach, kiedy uświadomiłam sobie, że chcę wyjechać z Polski za granicę. Poznałem wówczas kobietę, która była chórzystką festiwalu „Festiwal Zamkowy„popełniony w Schwerinie. Dostałem miejsce w chórze i już w drodze wiedziałem, że kogoś tam spotkam. Tak było: ten fatalny człowiek pomógł mi zapuścić korzenie tutaj, w Niemczech. Dzięki niemu ukończyłam kurs języka niemieckiego dla obcokrajowców. Później udało mi się dostać pracę w Chórze Opery w Lipsku. Złożyłem dokumenty, poszedłem na rozmowę i następnego dnia byłem zadowolony z „stażu”. Po sześciu miesiącach nastąpiło zatrudnienie na pół etatu, a po dwóch latach na pełny etat. Ale wracając do pytania: właśnie pojechałem do Niemiec z czystej miłości przyszedł.
Jak wygląda praca śpiewaka operowego w czasach Korony?
Od lutego znów pracujemy z domu. Niestety, w tej chwili nie mamy innego wyjścia. Przygotowujemy się pilnie do „Wagner 2022" zanim. Aby ułatwić naukę, wykorzystujemy w domu nuty i nagrania dźwiękowe. Teoretycznie moglibyśmy spróbować tego na Zoomie, ale to nie to samo, co na żywo. Przez Zoom prawdopodobnie słyszałbym tylko siebie, a nie moich kolegów. Ale o to właśnie chodzi w śpiewie chóralnym: o wspólne śpiewanie i tworzenie jedności poprzez dźwięk. Ćwiczenia w domu są inne – trzeba się zdyscyplinować i po prostu „pracować”. Nieważne, czy śpiewasz Wagnera solo, czy w chórze, musisz być w dobrej formie, aby wciągnąć Wagnera w struny głosowe i ucz się wszystkiego na pamięć.
Jak wygląda praktyka w praktyce?
To zależy od tego, jak szybko się uczysz. Niektórzy potrzebują tylko godziny, inni siedzą nad tym godzinami. Zaczynasz od rozgrzewki. Trzeba rozgrzać głos specjalnymi ćwiczeniami. Następnie siadasz przy pianinie i ćwiczysz – od początku do końca lub tylko te trudne partie. Ćwiczysz, aż brzmi dobrze i ma odpowiednie tempo. Możesz także poćwiczyć na kanapie słuchając nagrania. Dla mnie mniej ważne jest, ile czasu potrzebuję na próbę, niż to, jak efektywnie pracuję. Praca w pojedynkę wymaga dużej koncentracji. Bardzo brakuje mi sceny. Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać powrotu do pracy i grania muzyki z przyjaciółmi. Bo nasza praca zespołowa czasami przypomina przedszkole (śmiech). To bardzo zabawne.
Oprócz chóru operowego jesteś także członkiem nowo powstałego lipskiego zespołu Femmetazja.
Tak, to nowy projekt śpiewaków chóru operowego i pianisty. W pierwszym roku było nas sześcioro, teraz staramy się to robić w pięcioro. Śpiewamy muzykę klasyczną, standardy jazzowe czy przeboje popu w małych koncertach a cappella. Oprócz pracy w chórze chcemy zająć się czymś innym. Kiedy jeszcze było to możliwe organizowaliśmy koncerty. To była świetna zabawa. Niedawno poznaliśmy się online na Zoomie. Dało mi to takiego kopa, że postanowiłam ponownie zacząć robić zdjęcia na swoje profile na Instagramie i Facebooku.
Dokładnie, Twój projekt na Instagramie: Opowiedz nam historię stojącą za „Antywirus ET„ – historia walki z Koroną za pomocą śpiewu, papierowej korony na głowie i rolki papieru toaletowego jako mikrofonu.
Muszę przyznać, że jako młoda dziewczyna byłam bardzo nieśmiała. Dziś jestem tym, kim jestem. Przez lata stopniowo budowałem swoją pewność siebie. Podczas (i w jakiś sposób dzięki) Koronie postawiłem sobie wyzwanie: chciałem to robić przez 21 dni z rzędu codziennie krótki film na moim koncie na Instagramie wejście. Nieważne, jak się tego dnia poczuję i w jakim nastroju, po prostu będę śpiewać. Teraz otrzymuję dobre opinie. Mam nawet wielbiciela, który ostatnio zapytał mnie, jak się czuję i kiedy ponownie wrzucę nowe zdjęcia. A pod koniec ubiegłego roku otrzymałam cudowną wiadomość – pełną wdzięczności za to, co robię. Fani na mnie liczą! :-) Dlatego mam motywację do śpiewania każdego dnia – nie tylko klasycznego, bo mam tego w pracy aż nadto. Cieszę się, że swoim szaleństwem wywołam uśmiech na czyjejś twarzy. W końcu o to chodzi pozytywna energia.
Dziękujemy za rozmowę i miło nam, że pokazałeś nam kawałek muzycznego świata Lipska.
Dla mnie także Lipsk jest powiedzianym „Mały Paryż„. Przyznam, że miasto jest wyjątkowe. Wielu młodych ludzi przyjeżdża tu na studia, wielu artystów odnajduje się tutaj i odkrywa swoje miejsca. To miasto ma cudowną energię. To świetlisty „Mały Paryż”, który można ogarnąć i w którym każdy znajdzie swoje miejsce, czuć się wolnym, szczęśliwym i jak w domu. Bo gdzie jest dom? Gdzie poczujesz, że dotarłeś do źródła!
W pobliżu






