---
title: "Goście u Poli i Michała: Tak jak u BABA"
url: "https://www.leipzig.travel/pl/blog/goscie-u-poli-i-michala-jak-u-babci"
language: "pl"
type: "Article, BlogPosting"
image: "https://dam.destination.one/1137565/69ca4bfd67a3a4dd25821c0b2e28af23ea4ddffa4c6cf601b242cf653fa09cba/jak-w-baba-gastronomia-kulinarne-pola-ry-kiewicz-chade-lipsk-podr-e-jpg.jpg"
breadcrumb: "Root > Leipzig Travel > Special > Destination.Data Details > Blog"
---

Udostępnij

Goście u Poli i Michała: Tak jak u BABA
=======================================

- Największa atrakcja

Jak-w-BABA-Gastronomia-Kulinarne-Pola-Ryśkiewicz-Chade-Lipsk-Podróże-.jpg

Dzisiaj nadszedł czas na małą kulinarną i artystyczną wycieczkę do Lindenau, gdzie mieszka wielu artystów i twórców. Zaledwie około 10 minut od dawnej fabryki tapet, gdzie obecnie znajdują się pracownie, galerie i przestrzenie coworkingowe, od 2019 roku pisze się historię kawiarni artystycznej BABA. A ponieważ właściciele, Pola i Michał, wraz z córką Gaią pochodzą z Polski, polską gościnność w kawiarni BABA przy ulicy Merseburger Straße można poczuć już na progu. Wybierzcie się z nami w podróż do wegańskiego świata zachodniej części Lipska. Usiądźcie razem przy masywnym drewnianym stole, zamówcie talerz pierogów, pyszną kawę z pianką i posłuchajcie historii o tym, jak to wszystko się zaczęło.

Pięć pytań do Poli i Michała

**Wasze Lipsk i rower?**

Michał: „Nasz stary dieslowiec (*śmiech*). Mam rower, ale rzadko na nim jeżdżę”. Pola: „A mnie niestety okradziono, więc przeszliśmy na samochód. Nie jesteśmy wielkimi fanami rowerów.”

**Wasze Lipsko a piwo i kawa?**

Pola: „Naszym ulubionym lokalem jest  przy Odermannstraße. Chociaż jak na nasz gust wszystko tam jest nieco kiczowate, to mają tam piękny ogród i najlepsze ciemne piwo. Do tego miła obsługa, a czasami występy kabaretowe. Polecamy smażony ser z frytkami i bitą śmietaną. Drinki chętnie pijemy w , a kawa smakuje nam najlepiej w  – najlepsza kawa z filtra, która smakuje jak herbata owocowa.”

**A co z Lipskiem i kulturą?**

Michał: „Jesteśmy raczej nastawieni na spędzanie czasu wolnego, a kiedy mamy chwilę, wyjeżdżamy poza miasto. Ale staramy się tworzyć własną kulturę – koncerty, wieczory autorskie (również podczas Targów Książki), świętowaliśmy letnie przesilenie – ludzie żartowali, że nie spodziewali się, iż będziemy pleść wianki ;-) Ojciec Poli przyjechał nawet specjalnie z Polski i poszedł z żoną do lasu, by zerwać polne kwiaty, było ognisko i pyszne jedzenie. Raz zorganizowaliśmy też festyn truskawkowy – były pierogi truskawkowe, szampan z truskawkami, sałatka z łososiem, lody truskawkowe. Organizujemy imprezy techno, wystawy – jeśli to możliwe, staramy się być aktywni.”

**Co jest największą atrakcją BABA?**

Pola: „Pierogi i wegańska ryba. Kiedy mam więcej czasu, gotuję typowe polskie potrawy: żurek (zupa na zakwasie) albo zupę ogórkową.”

- Domowe babeczki udekorowane malinami na wierzchu, Tort, Gastros w Lipsku
- Pięknie prezentująca się zupa buraczkowa na stole, śniadanie, Gastros w Lipsku
- Na stole wegańska zupa udekorowana chlebem, Vegan, Gastros w Lipsku

Koncepcja BABA

**No cóż, Pola i Michał – jak to się wszystko zaczęło?**

Michał: „Zastanawialiśmy się nad wyjazdem za granicę i przypadkiem znajoma z Lipska poleciła nam, żebyśmy tu przyjechali, bo to fajne miasto – z mnóstwem ciekawych ludzi i alternatywną sceną. Postanowiliśmy więc spróbować. Pola zawsze marzyła o własnej kawiarni z galerią. Uznaliśmy, że nie możemy już dłużej czekać.”

**A skąd wziął się pomysł na lokal przy ulicy Georg-Schwarz-Straße?**

Michał: „Ludzie z lokalnych projektów mieszkaniowych (*inicjatywa, w ramach której można samodzielnie lub przy pomocy dotacji wyremontować stare budynki i korzystać z nich za niższy czynsz*, przyp. red.) zorganizowali konkurs, bo akurat mieli do rozdysponowania jedną przestrzeń. My też wzięliśmy w nim udział, ale zajęliśmy tylko drugie miejsce i nie dostaliśmy tego budynku. Jednak ludziom z projektu mieszkaniowego nasz pomysł spodobał się tak bardzo, że podsunęli nam wskazówkę dotyczącą lokalu na sprzedaż tuż obok. Ale uwaga – stan lokalu był opłakany i musieliśmy go wyremontować od podstaw – nie było nawet witryny sklepowej – panował tam po prostu bałagan i chaos. Kiedyś był to sklep akwarystyczny i miał nawet fajną rybkę w logo (P*ola śmieje się i marzy o tym, żeby ją znowu odzyskać – słynie ze swojej wspaniałej wegańskiej ryby*). Pracownicy projektu pomogli nam również w złożeniu wniosku o dotację. I tak zrobiliśmy. Otwarcie odbyło się wciąż bez witryny, a w podłodze prowadzącej do piwnicy była ogromna dziura. Remontowaliśmy ten lokal przez półtora roku – w międzyczasie wychowywaliśmy dziecko, a ja poszłam do pracy. Aż w końcu nam się udało.”

**Jak wyglądały wasze początki?**

Michał: „Otworzyliśmy Baba w 2019 roku – pierwszy rok był taki, jak to bywa w pierwszym roku, a potem nadeszła pandemia koronawirusa. Pomogło nam jednak to, że mogliśmy sprzedawać nasze produkty w ramach  w hali targowej w Plawitz: pierogi, marynowane warzywa w słoikach, które (naprawdę!) smakują jak ryba, mięso czy ser. Chętnie zaangażowaliśmy się również w , przygotowując na zmianę z innymi restauracjami menu obiadowe bezpośrednio w hali targowej w Plagwitz.”

**Na czym polega koncepcja BABA?**

Pola: „Przede wszystkim nie chcemy zarabiać na zwierzętach, dlatego wszystko w naszej restauracji jest wegańskie. Chcemy również sprzedawać dzieła artystów i małych rzemieślników. Podczas podróży szukamy różnych interesujących kontaktów, które następnie sprowadzamy tutaj. W tej chwili *(w marcu, kiedy powstał ten artykuł*, przyp. red.) wciąż wiszą tu obrazy naszej przyjaciółki , w kwietniu będą to piękne zdjęcia brata Michała, a w maju chcemy pokazać fotografie artystki z Ukrainy”.

**A skąd wzięła się nazwa BABA?**

Pola: „Kiedy Gaia była mała, zawsze pytaliśmy ją, jak powinno nazywać się to miejsce. Odpowiedź brzmiała: BABA. Bo w dziecięcym języku „baba” oznacza po prostu babcię”. Restaurację strzeże przecież wielka rzeźba drewnianej babi, stojąca tuż obok drzwi, a na ladzie nad barem czuwa figurka Matki Boskiej z pomalowaną na czarno-czerwono twarzą.

- Pola i Michał z córką, kawiarnia, catering w Lipsku

Leipzig Travel

Wnioski

Tak miło jest posiedzieć w „Baba”, że szybko zapomina się o upływie czasu, a wzrok wciąż wędruje ku ścianom i barowi, gdzie Pola wystawia wyczarowane przez siebie ciasta, wypieki i marynowane warzywa. Michał podkreśla: „Ludzi, którzy do nas przychodzą, nie traktujemy jako klientów, ale jako naszych gości”. I tak właśnie jest. Koniecznie zarezerwujcie tutaj stolik na spokojne sobotnie śniadanie z przyjaciółmi, na pyszne polskie pierogi lub kawę po posiłku – może uda wam się zdążyć na wszystkie trzy, a Gaia powie wam, że pierogi bez śmietany to absolutny no-go. Nie ma bowiem nic lepszego niż bycie gościem w BABA.

W pobliżu
---------

Zobacz na mapie

- Impreza
    
    
    - Show
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    - Show
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    - Open Air
- Trasy
    
    5,56 km
    
    
    - Ścieżka tematyczna
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    79,30 km
    
    
    - Jazda na rowerze
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    29,99 km
    
    
    - Szlak pielgrzymkowy